Miesięczne archiwum: Kwiecień 2009

Bon „Mafiozo” Jovi

Sama nie mogłam w to uwierzyć, ale znalazłam dom rodzinny Bon Jovi…
Niestety był zamknięty niczym więzienie we Wronkach.

Zastosowałam się więc do instrukcji na kratach
i ruszyłam w odwiedziny
tylko teraz kto zgadnie, które drzwi są właściwe….

Bon Jovi gdzieżeś się ukrył?


———————————————————————————————————-
Wczoraj wieczorem (a raczej dzisiaj wczesnym rankiem) zajrzałam na
jedną z moich ulubionych stron o muzyce www.pitchfork.com . Natrafiłam tam na piosenkę, która po jednym przesłuchaniu tak głęboko zakorzeniła mi się w głowie, że do tej pory się skupić nie mogę.  => [Basement Jaxx – „Raindrops”]


D.A.N.C.E

Dziś 29 kwietnia. Do końca roku pozostaje 246 dni, do matury 5… W Japonii obchodzony jest Dzień Ziemi, a cały świat solidaryzuje się dzisiaj z ofiarami  ludobójstwa w Darfurze. Oprócz tego dzisiaj obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Tańca. Tancerzom życzę połamania nóg, a dla wszystkich anty-tanecznych dorzucam coś dla oka:

а мне всё равно

Przeżyłam dzisiaj szok.
Jestem sławna:
KLIK!

Byłam również u B.
stwierdzam jednogłośnie:
moja jama ustna jest przestrzenią prywatną
i nie lubię jak ktoś w niej grzebie.

Nie rozumiem pewnej kwestii…
Dlaczego H1N1  ochrzcili „świńską grypą”
To, że wykryto ją u tego zwierzęcia
wcale nie oznacza, że trzeba nadawać taką nazwę dla
 jakby nie patrzeć groźnej choroby.

Świnia – to takie poniżające.

Można przecież inaczej:
- tucznik
- wieprzyk
- prosiaczek
- knurek
- locha
- warchlak
 

Extraordinary Girl

Przeszukując meandry mego komputera znalazłam dzisiaj taką oto fotografię:

żeby zauważyć pewne rzeczy trzeba sobie czasem pomóc…
kiedyś bawiłam się w paparazzi

rzecz działa się w autobusie PKS-u na trasie Wa-wa – Łosice
niestety mój trud nie został życzliwie przyjęty przez towarzyszy podróży


od razu przypomniał mi się Oskar
Oskar Boszko
zwany chłopakiem z Wadowic
zauważam w jego osobie bratnią duszę:

If You Found This It’s Probably too Late

Coś przychodzi, coś odchodzi… Niestety w ostatnim tygodniu mam raczej natężenie odchodzenia. Nie mówię tu wcale o szkole – bo już praktycznie o niej zapomniałam. Żałuję tylko, że opuszcza mnie „Ctrl All” i „Ctrl Alt” (w szczególności Ctrl Alt), które brały czynny udział w kształtowaniu mej osobowości i spojrzenia na świat przez ostatnie 5 lat. Dzisiaj miałam być gdzie indziej. Silniejsze było jednak przyklejenie do głośników =]

Domyślam się, że większość osób, które czytają ten tekst nie mają zielonego pojęcia o co mi chodzi (no może z wyjątkiem angiełło). Nie będę tego tłumaczyć, gdyż piszę to ze względu na wartość sentymentalną i wspomnieniową.

Ctrl Alt… Żałość przeszywa me serce na myśl, że już nikt nie będzie mi selekcjonował i wynajdował tego co najlepsze w muzyce. Przez ostatnie 5 lat miałam ułatwioną sprawę. Z całego szitu współczesnego świata ktoś wynajdywał mi perełki. Myślę, że gdyby nie ta audycja moja droga potoczyłaby się zupełnie inaczej. Niewykluczone, że byłabym teraz wieką fanką Dody i Feela. Naprawdę cieszę się, że moje losy poszły jednak w inną stronę =] Moja fascynacja podziemiem również łączy się z „Ctrl Alt”. Bo niby od muzyki się zaczęło, ale na niej nie poprzestało…  Pamiętam jak byłam w podobnym smutku rok temu przy okazji pożegnania z ‚wieśniakiem’ i ‚kędziorem’. Płakałam chyba do września, ale miłe wspomnienia pozostają [ukłony w stronę Wiesława z Bobolic].

Coś się kończy, coś zaczyna… Tak powiadają. Tylko teraz zastanawiam się co stanie się moją inspiracją. Czy ta inspiracja będzie lepsza… gorsza… czy może na tym samym poziomie. Poziom do tej pory był wysoki, więc trudno będzie coś wyszukać aby mnie zachwyciło. Szukać będę bez wątpienia, bo przecież kontrolowanie alternatywy to jedna z moich wiekich pasji.

A teraz dwie piosenki, których prawdopodobnie nigdy nie zapomnę:


I’ll miss the playgrounds and the animals and digging up worms

Byłam dzisiaj w placówce oświecającej. Ciekawe to
doświadczenie było jednak. A poszłam tam zakończyć moją edukację
licealną i otrzymać wykształacenie średnie na piśmie. A co mi tam
pochwalę się….


Z całej ceremonii zapamiętałam jedynie słowa wielmożnego władcy i zarządcy: „Witam was jeszcze bardziej gorąco niż jest na tej hali” (a muszę przyznać, że gorąco było…). To jedno zdanie rozkruszyło mnie dokumentnie… Potem przemówienia… wręczanie nagród za wybitne osiągnięcia(zdziwiło mnie to, że nie dostałam żadnej… przecież tylu konkursów co ja wygrałam w ciągu jednego miesiąca to niektórzy nie wygrywają przez całe życie – jednak to zalicza się do wybitnych osiagnięć no nie?). A najgorsze chyba było wychodzenie na środek przed całą szkołą i odbieranie świadectw =] Normalnie nogi się pode mną uginały (nic nie poradzę na to, że jestem nieśmiała). Poszłam, odebrałam, podpisałam. Dostałam nawet kwiatka, tylko później zapomniałam go zabrać =]

Czuję się wolna w jakiś tam sposób. Teraz tylko iść, napisać i zdać maturę. A po maturze… Ano po maturze to biorę się za wypełnianie luk w kształtowaniu mego umysłu. Bo jednak muszę przyznać, że czuję potrzebę obcowania z kulturą. Obejrzę nareszcie mnóstwo filmów (asceza mnie wykańcza obecnie), uzupełnię mojego foobara/winampa oraz przeczytam książki, które leżą i czekają na mnie cierpliwie. Poza tym mam zamiar uduchawiać się również koncertowo (nawet na Limbosie w tym roku nie byłam =[ ).

Dwuskrzydły bandyta

Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem wycieczek krajoznawczych. Byłam na dzikim zachodzie i dalekim wschodzie… Mogłabym wymieniać w nieskończoność to, co me oczy ujrzały ale poprzestanę na fotorelacji.

Pierwsza fotografia przedstawia gadzinę, przez którą o mały włos nie zazgoniłam dzisiaj… [gdybym tylko spojrzała pod nogi...]

Konkurs nr1 został rozwiązany… Wygrała… (i tu wszyscy będą zaskoczeni) Terapeutka. Nagroda niespodzianka w przygotowaniu. Dla rozczarowanych mam rebus: