Miesięczne archiwum: Lipiec 2009

Okiem lat minionych

Skleiłam sobie palce „Super Glue” i nie mogę się pozbyć tego tworzywa ze skóry. Może ma ktoś jakiś pomysł jak się tego pozbyć? Próbowałam chyba wszystkiego. Nawet zmywacz do paznokci nie daje rady. No nic, najwyżej poczekam aż skóra mi zejdzie albo klej się sam wykruszy.

Czas wolny umila mi Yearbook Yourself 2009. Stronę znalazłam przez przypadek i muszę przyznać, że nieźle się ubawiłam  patrząc na swe oblicze w różnych epokach. W skrócie: Yearbook to miejsce, w którym można przenieść się w przeszłość poprzez wklejenie siebie w klimatycznye szablony fotograficzne. Cały proces metamorfozy nie zajmuje dużo czasu, a efekty można sobie zapisać na komputerze. Ostrzegam: Yearbook Yourself wciąga.

www.yearbookyourself.com

1952



Hiroszima ’45, Czarnobyl ’86, Windows ’98

Nie mogę zrozumieć mechanizmu działania nowych głośników. No dobra, nie aż tak nowych, bo odziedziczonych (ale i tak prawie nowiuśkie nie śmigane). Powiem tyle: są dziwne – żadnych pokręteł, same guziczki. Na dźwięk nie mogę narzekać, ale te guziczki podgłaśniające stawiają moje (i tak zszarpane) nerwy w niezręcznej sytuacji. Pewnie to kwestia czasu i przyzwyczajenia. Pożyjemy zobaczymy.

Nie lubię słońca. Moja skóra też nie lubi słońca. Pewnie dlatego zbuntowała się i poczerwieniała ze złości. Teraz czas na krok kolejny: cierpienie, pieczenie i piekielne gorąco przez parę dni. Jednego jestem praktyczanie pewna: jeśli nie zacznie padać w najbliższym czasie, to zaszywam się w domowym zaciszu. O!

Maria Indyjska Konopnicka

Powracam.
Spartańskie warunki i tryliony komarów sprawiły, że siedzę teraz wpatrzona w komputer jak w święty obraz ;) Trochę się działo jak mnie nie było. Dostałam się na
finanse i rachunkowość, transport i informatykę. Nadal nie jestem pewna co w październiku będę studiować, ale chyba jednak Uniwersytet Warszawski wygra.Teraz tylko sobie muszę jakiś dach nad głową w stolicy załatwić. Mam nadzieję, że dostanę akademik, bo nie mam siły szukać mieszkania.

Heh, mój tato jest rozczarowany, że Mary Jane nie wzeszła. Chyba dostał jakieś trefne nasionka… No nic, nie zostanę kryminalistą. A plany były zacne – trzeba  przyznać.

Klik ;) 
http://aktiviststritstajl.aktivist.pl

The Dark Knight

Obecny status: studentka UW i… Polibudy.

Z przykrością ogłaszam, że przez najbliższych parę dni tudzież tygodni Anecia udaje się w miejsce dzikie o dość tajemniczym pochodzeniu. Internet w tym miejscu jest usługą luksusową, więc nie będę pisać przez jakiś czas. Można będzie się ze mną kontaktować telefonicznie, do czasu kiedy bateria mi nie siądzie (nie jestem pewna czy będę miała regularne dostawy prądu…). Nom, to tak by się przedstawiało. Na koniec coś dla wielbicieli Mrocznego Rycerza ;)

joker

…and hero hostage

źródło: www.anthonylister.com

akti day

Gdy wstawiłam sobie jedno zdjęcie z ‚sesji’ „panterka vs. dziury strit stajl” na naszą klasę, to odsłon mojego profilu w ciągu 5 min było więcej niż zwykle przez miesiąc. Opinie są również podzielone. Od „Ja jebie” po „Anecia agencję matrymonialną założyłaś?”.

Pod spodem namiastka tego co się działo (gapiów nie widać na zdjęciach, ale zapewniam, że wścibskich ludzi nie brakowało). Za chwiejną rękę fotografa z góry przepraszam. Enjoy.



Bycie jest trudne

Wzbudzam sensację i to dosłownie. Nie wiem co jest tego przyczyną, ale gdy tylko pojadę do Warszawy to wszyscy się na mnie gapią. Świadkiem angiełło. No jeszcze zrozumiałabym gdybym była ubrana jakoś dziwnie albo gdybym posiadała niezwykłą urodę… Ale nic z tych rzeczy, nieważne czy to tramwaj, metro, autobus, chodnik, przystanek czy też centrum handlowe jestem oglądana od stóp do głów. Po paru godzinach to się staje denerwujące. Dodam również, że mam jakieś szczęście do nietypowych osób. Najpierw mnie jakiś nawiedzony facet napadł i chciał ‚pogadać’, w metrze obok mnie siedział Roland Pieczkowski z Idola, a na Starym Mieście Gracjan Roztocki sobie fotki pstrykał. Już się martwię co to w październiku będzie. Chyba muszę się przyzwyczaić =]
Aha, i niech każda żywa dusza na tym świecie strzeże się akademików w starej zabudowie – w środku są jeszcze gorsze niż na zewnątrz ;)

Wschodnia dzicz

Jeziora Mazurskie i Puszcza Białowieska, chluba kraju naszego w świecie. Taka jest wersja oficjalna, bo mi Puszcza Białowieska kojarzy się przede wszystkim z nieudaną wycieczką, podczas której straciłam majątek swego życia (czyt. portfel z zawartością ok. 30 zł). Pragnę zaznaczyć, że dla ośmiolatki to prawdziwa tragedia nie kupić sobie pocztówki z żubrem. Za to zrobiłam piękne zdjęcie temu zwierzęciu i do tej pory nie wiem czemu wszyscy się z niego śmieją. Żubr załatwiający potrzebę fizjologiczną to przecież normalne zjawisko…

Rzecz o abonamencie

(                                                               )Cisza, która rozpoczęła mą wypowiedź jest wyrazem solidaryzmu ze strajkującym Polskim Radiem. Niech każdy sobie gdzieś odnotuje: abonament płacić trzeba, żeby dostać się do nieba. O!

Płaćmy abonament, bo w przyszłości możemy już nie ujrzeć „Mody na Sukces” tylko takie coś.  A to byłaby wielka strata dla milionów polskich widzów…

PS. nienawidzę lektorów filmowych i dubbingu