Miesięczne archiwum: Czerwiec 2010

Brotherhood Of Open’er

No dobra jutro Open’er, będzie fajnie i w ogóle genialnie, ale… Właśnie, zawsze jest jakieś ale. Przeraża mnie sama myśl o zmianie współrzędnych. Jako człowiek ze wschodu mam głęboko zakorzeniony system paniki, a jako Działaczka Podziemia panicznie boję się złodziei, przestępców, bezdomnych, dresów i zboczeńców. W tym miejscu powinnam sobie pogratulować odważnej decyzji wyjechania dalej niż do Warszawy ;)

Wybywam, ale jeszcze tu wrócę (przynajmniej mam taką nadzieję). Gdynia! =]

Gamebox

Olá!
olá! mój przyjacielu Como está?


Generalnie mam gigantyczne zakwasy po ciąganiu walizek,
więc będę się streszczać, gdyż nawet włosy mnie w tym momencie bolą, a jedyną
rzeczą , którą mogę robić to leżenie albo spanie.

Um. Już mi brakuje akademika, serio. Jednak w domu to nie to samo,
no i odpada niepohamowana niczym wolność słowa i uczynków. Studenckie życie
jest piękne… I to prawda co zające ćwierkają wokół. Kto chociaż raz w
życiu zamieszka w aka nie będzie chciał się stamtąd wynosić (nie dotyczy
akademików bez gniazdek i karaluchami wielkości pięści).

Dois. Toy Story 3 obejrzeć trza. Co prawda efekty trójwymiarowe mnie
nie powaliły, ale to chyba jedyny minus nowej produkcji Pixara. Co tu dużo
mówić, to jedna z najlepszych animacji jaką me oczy kiedykolwiek widziały. Tym
razem Chudy i ekipa podejmują się ucieczki z przedszkola. Na swej drodze
napotykają jak zwykle przeszkody, ale tutaj przewidywalność się kończy. Fabuła
została tak skonstruowana, że na pewno nudy zaznać się nie da. Jest zabawnie,
groźnie, miło i w ogóle jest super hiper mega. Zabawki na 100% zawstydziły
Michaela Scofielda, ba! jestem w stanie stwierdzić, że Turbodynamomen mógł
poczuć się zakłopotany.

Tres. Kampanii wrześniowej brak, więc
wakacjujemy się do upadłego (no dobra, przynajmniej do grudnia =])


Até já!

Pożegnanie małego wojownika

Elo elo pięć.trzy.osiem.cztery.zero!

Czasu musi trochę upłynąć nim znów powrócę do trybu kulturalno-niepoczytnego. Za taki stan rzeczy odpowiedzialnosć ponosi Pani Sesja, która na dzień dobry ufundowała mi 6 egzaminów (słownie: sześć). W słowach dwóch: działo się. Czy jestem mądrzejsza? W jakimś sensie na pewno. Wszystko ma jednak swe profity jak i również wyraźne wady. Nie wiem jakim cudem się to stało, ale po sesji ortograficzne błędy to moja specjalność. Ale spokojnie, przyrzekam poprawę!

A skoro są już wakacje można się oddać w pełni (albo przynajmniej w stopniu zaawansowanym) rzeczom przyjemniejszym…

*filmy są

*książki będą jutro (w planach wycieczka do biblioteki)


*zbliża się Open’er, więc muzyczny stuff też nie próżnuje

a poza tym…

*portal screenagers.pl nawołuje lud do aktywizacji. Rekrutacja do redakcji muzycznego elitarnego półświatka trwa. Tak więc klawiatury w ruch i oblekamy wenę i talenta swe w formę zdatną do czytania. 

*szukam namiotu. Nie, nie. Nie zaginął, po prostu nigdy go nie miłam i nadal nie posiadam, a jeśli nie chcę spędzić 4 nocy pod gołym niebem przydałoby się chociaż coś na kształt namiotu. (To taka mała sugestia, ale ja do niczego nie namawiam =])

*generalnie jest radosć

Lodówka

Dla ochłody podejmę dzisiaj temat zaiste mroźny. Wyjmując dzisiaj rano mleko z akademikowej lodówki zawiesiłam na dość długą chwilę wzrok na zamrażalniku, po czym wybuchnęłam śmiechem. Ujrzałam najprawdziwszy w świecie lodowiec, który za wszelką cenę pragnie wypełznąc na zewnątrz. Dziwne, że dopiero teraz zdałam sobie sprawę z powagi sytuacji. Tak wiec kochane robaczki: rozmrażajcie co jakiś czas lodówki.

Mexican hardcore

Odwołuję swoją wypowiedź z dnia 23 stycznia bieżącego roku, która oscylowała wokół pragnienia nadejscia pięknego, słonecznego i gorącego lata.

Drogi Święty Mikołaju

W związku z zaistniałą sytuacją i występowaniem wszelakich anomalii (i to nie tylko pogodowych) mam nadzieję, że zdołasz mi załatwić na wczoraj parę spraw i rzeczy:

1) Poproszę o mróz, taki siarczysty + śnieg
2) Środki na koncentrację umysłu typu kawa, coca-cola, Sesja (od samego wychylanioa nosa za okno ścina mi się białko w organizmie, więc o pójściu do sklepu nie ma mowy).
3) klimatyzacja (PKP podołało zadaniu i ma, ja też chcę)
4) No i na koniec sprawa równie istotna jak powyższe. Komary muszą zginąć.

z gorącymi pozdrowieniami
Działaczka Podziemia

Pokemon bulbasaur

Pozytywna energia poszukiwana. Zwłaszcza kiedy ktoś albo coś doprowadza do stanu kompletnego braku sensu życia. Dlatego z okazji Dnia Dziecka pragnę życzyć wszystkim i sobie również witalności i dobrego humoru. Czołgiem!

With all your power
What would you do?