Miesięczne archiwum: Luty 2011

Check it out


GROUPLOVE
Zajawki do
muzykowania odkrywają coraz to nowi mieszkańcy tego świata. Zespoły
pojawiają się niczym grzyby po deszczu, szczególnie płodne okazuje się w
tej materii Zachodnie Wybrzeże Stanów. No bo wiadomo – słońce, plaża,
drinki z palemką… Warunki idealne do tworzenia dzieł wybitnych.

Kierujące się mottem „Never trust a happy song” Grouplove, to moja propozycja numer jeden. Nadaje się idealnie gdy chce się uciec przed przytłaczającym światem.
Grouplove to zespół gotowy by towarzyszyć przytłoczonemu człekowi w dążeniu do pozostawienia wszystkiego, co sprawia że jesteś nieszczęśliwy, ale też do poszukiwania tego co przynosi radość.

www.myspace.com/groupmusic
www.grouplovemusic.com
The Naked and Famous

Na antypodach też się życie toczy i to w dodatku jakie! Panie i Panowie The Naked And Famous wkracza by zgwałcić naszą zbiorową świadomość i resztki poczucia estetyki. Przekonałam się o tym pewnej nocy podczas przejażdżki limuzyną ztm-u pięknymi warszawskimi ulicami
. Zaiste miażdżące brzmienie.

www.thenakedandfamous.com
www.myspace.com/thenakedandfamous

THE BIRd DAY

Muzyka The birD day to trochę jak piosenki Empire Of The Sun w wykonaniu MGMT zremiksowane przez Cut Copy tylko trochę mniej plastikowe. Niesłychanie melodyjne, radosne dźwięki wpadające w ucho. Zawsze miło jest znaleźć zespół, który reprezentuje pozytywne nastawienie do życia wypływające z jego muzyki. The BIRd DAY pozwala czuć się dobrze. To tłusty bit spod znaku indie. Przegapić nie wolno ;)

www.myspace.com/thebirdday
www.thebirdday.blogspot.com

THE NATIONAL, 24.02.2011, Warszawa, Stodoła

Wciąż pozostająca pod wpływem hipnozy rzuconej przez The National wczorajszego pięknego wieczoru postanowiłam dać upust emocjom i naskrobać co nieco o tym zacnym wydarzeniu.

The National – cóż to jest za zwierz?
Jest to zespół, którego początki sięgają roku 1999 – początkowo rezydentujący w Ohio, a obecnie na nowojorskim Brooklynie. Grupa dowodzona jest przez wokalistę Matta Berningera oraz braci Scotta i Bryana Devendorfów. Skład uzupełniają Aaron Dessner i Bryce Dessner. To co zdecydowanie należy do charakterystycznych cech The National to głęboki niczym czarna, gorzka czekolada głos wokalisty. Obecnie jest to jeden z najpopularniejszych zespołów w USA.


Bilety na koncert zniknęły już wieki temu, więc do przewidzenia było to, że Stodoła będzie pękała w szwach. Moje przeczucia się potwierdziły co dało się zauważyć już na koncercie supportujacym, a gdy zza kulisów wyszła prowdziwa gwiazda wieczoru ruszyć się w zasadzie było ciężko. Frekwencja naprawdę powalała co po raz kolejny pokazuje, że The National ma sporą rzeszę fanów w Polsce.
Rolę rozgrzewacza publiczności (a rozgrzewać trzeba było ostro, bowiem na dworzu zamrażalnik niemiłosierny) przejęła amerykańska songwriterka Sharon Van Etten wraz ze swym skromnym zespołem. Osobiście powaliła mnie jej genialna barwa głosu – mocna, wyrazista a zarazem delikatna. Przez niespełna godzinę raczyła publiczność swoją indie folkowową twórczoscią. Wykonała kawałki z wydanego w roku ubiegłym albumu „Epic”, który zresztą gorąco polecam przesłuchać ;)

Tuż po występie Sharon Van Etten wkroczyli długo wyczekiwani panowie z The National wraz z załogą koncertową. Repertuar bazował głównie na wydanym w roku ubiegłym albumie „High Violet”. Jednakże oprócz materiału z nowej płyty można było usłyszeć mieszankę utworów z poprzednich wydawnictw zespołu. Na scenie spiny nie było, muzycy grali poprawnie i z zaangazowaniem. Chyba najbardziej wydawał się odprężony wokalista, który co jakiś czas dolewał sobie wina do stylowego kieliszka. W pewnym momencie zaczął niebezpiecznie chwiać się na nogach i poczęłam obawiać się czy dotrwa do końca koncertu. Na szczęscie dotrwał i w dodatku wyśpiewał wszystkie utwory nadzwyczaj czysto :) Podczas występu zespół jakoś szczególnie mocno nie nawiązał kontaktu z publicznością, ale wytrwali fani nie poczuli się z pewnością zawiedzeni, bowiem podczas bisów zostało to wszystkim wynagrodzone. Wtedy to Matt zrobił sobie małą rundkę z mikrofonem po całej sali, by na koniec wykonać wraz z całą rozśpiewaną publicznoscią bez mikrofonów i elektrycznych instrumentów „Vanderlyle Crybaby Geeks”.
Chwytające za serce sztuczki sprawdziły się i tym razem w rezultacie czego chyba nie było takiej osoby, która całkowicie poczuła się zawiedziona koncertem. Dobry występ, jest co wspominać :)

Ósmy dzień tygodnia

Zastanowiła mnie ostatnio jedna kwestia, a mianowicie czy
mleko dałoby się podgrzać w czajniku elektrycznym? Pytanie może i głupie, ale
za to odpowiedź na nie wciąż nie daje mi spokoju wewnętrznego. Ciekawość wzbudzona
jakiś tydzień temu do tej pory nie została zaspokojona. Wynika to poniekąd z
lęku o posiadany czajnik, a z drugiej strony o te 2 zeta co na mleko musiałam z
portfela wyjąć. Koszta w razie niepowodzenia eksperymentu wydają się znaczące,
więc czy warto podjąć takie ryzyko?  Eh,
nie ma lekko…


NA ŁĄCE

Na łące

Krowa sobie stoi

Wszędzie tylko trawka

Może sobie odlecieć

36,6

I wszystko jest nie tak. Boli mnie dusza, nie chce spać. Aż do pewnego dnia, gdy umarł czarny świat. Z antracytu do diamentu. Co prawda neostrada w dalszym ciągu nie chce pójść ze mną na ugodę i stanowczo odmawia współpracy tak, że już kilkanaście razy miałam ochotę skierować w liveboxa moje obuwie. A on mi tylko na to bluznął w twarz swoimi diodami: „Nie, nie, nie, nie, nie, nie! Nie otworzę ci! Nie przeszkadzaj mi!”. Cóż więc poradzić, naczynia krwionośne rozrywa mi prąd. Gorąca lawa płynie w moich żyłach jak krew. Zaparzyłam sobie czaj, włączyłam mój ostatnimi czasy ulubiony teledysk, potupałam nóżką i moja aparycja wróciła do normy. Powrót do stanu homeostazy zakończony sukcesem ;)

My Enterprise – The Band

Moje drogie robaczki! Z wielką przyjemnością pragnę obwieścić, iż rusza IV edycja
projektu My Enterprise The Band!

Już 17.02.2011 startuje czwarta edycja
projektu „My Enterprise The Band”. Studenci z koła naukowego SIFE UW z wielkim
wsparciem ZSS-u UW jak co roku przygotowali cykl warsztatów muzycznych dla
młodych zespołów muzycznych, artystów, menadżerów oraz ludzi zainteresowanych
branżą i marketingiem muzycznym jak i konkurs zakończony koncertem.



Tematy, które przygotowaliśmy dla
Was to:

1. Management klubem muzycznym

2. Manager zespołu muzycznego

3. Sponsoring w muzyce

4. Udany event muzyczny

5. Marketing muzyczny

6. Kogo poszukują POLSKIE wytwórnie muzyczne

7. Spotkanie z ZAiKSem

8. Wystąpienia publiczne

Szkolenia zostaną poprowadzone na
Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego ( ul. Szturmowa 1/3 ) przez
wybitnych przedstawicieli rynku muzycznego, producentów, menadżerów i artystów.

Podsumowaniem edycji będzie
konferencja – Show biznes – skandal, komercja czy sztuka? Z udziałem znanej
wszystkim , ogólnopolskiej gwiazdy, której nazwisko ujawnimy już niebawem.

Co ważne :

- wstęp bezpłatny

- rejestracja obowiązkowa

- dla każdego uczestnika certyfikat
uczestnictwa i gadżet od sponsora

- ograniczenia miejscowe : 30 osób
na jeden warsztat ( ograniczenie nie obowiązuje podczas konferencji ) w tym 80
% osób z UW i 20 % spoza UW


Rejestracje będą ruszać systematycznie.  Rejestracja w trakcie na :

1.       Spotkanie
z ZAiKSem ( 17.02 ) –
http://www.spotkaniezzaiksem.evenea.pl/

2.       Wystąpienia
publiczne ( 18.02 ) –
http://www.wystapieniapubliczne.evenea.pl/

3.       Udany
event muzyczny ( 24.02 ) –
http://www.udanyeventmuzyczny.evenea.pl/

4.       Konferencja
: Show biznes- skandal, komercja czy sztuka? ( 24.03 ) –
http://www.showbiznes.evenea.pl/

W kolejne dni ruszą rejestracje na pozostałe
warsztaty. Szczegółów szukajcie na www.myband.pl oraz na facebooku! 

Tutaj możecie posłuchać jak o naszym projekcie rozprawiano na falach radiowej Czwórki:


http://www.polskieradio.pl/10/485/Artykul/306071,Masz-zespol-Wypromuj-go-sam


A tutaj można sobie oglądnąć My Band w TVP Warszawa w programie Qadrans Qltury:

http://www.tvp.pl/warszawa/kultura/qadrans-qltury/wideo/11-lutego-2011/3938136

Polecam i zapraszam! Wbijajcie tłumnie ;)