Miesięczne archiwum: Marzec 2012

Licencjat

Gdybym chociaż w 50% robiła to, co sobie zaplanowałam, to tematu by nie było. Rzeczywistość jest przerażająca. Uciekam przed pisaniem jak handlarze kwiatów na patelni przed strażą miejską. Zakupię sobie chyba łańcuszek i przywiążę się do biurka. Ale chwila… Znalezienie odpowiedniej kłódeczki też mi zajmie trochę czasu. Może po prostu zacznę pisać…

Ogłoszenie

Chętnie zostanę wokalistką zespołu metalowego (ewentualnie coś indie rockowgo, lecz z pewnością nie będę mogła w tym gatunku muzycznym zaprezentować wszystkich swoich rozlicznych talentów). Co prawda śpiewać nie potrafię, ale mam korzystną aparycję oraz ruch sceniczny :)

Koniec marzenia.

Abonent czasowo niedostępny

Są na tym świecie materialne obiekty kultu, dla których mogę zbudować ołtarzyk oraz słać ku nim wyrazy uwielbienia. Płytka Justice już taki ma na mojej półce, teraz oficjalnie dołącza do niej cudowna książka „Żywoty świętych osiedlowych” popełniona przez panią Lidię Amejko. Uwielbiam w niej każde zdanie, każdy wyraz, przecinek i kropkę. Oddaję cześć każdej bzdurze zawartej w tym zacnym dziele. Zachwyca mnie ta głupota, bo jest taka głęboka, przypadkowa. A dojeżdża się do niej nie eleganckim składem logicznych wniosków po torach rozumu, lecz tak po prostu, przez przypadek. Epickość w czystej, niczym nie zmąconej postaci. Ukłony!

Marne szanse

Wycięłam sobie kawałek mózgu do badań, położyłam na talerzyku i zobaczyłam marność.
Nadzieja jest w fazie śmierci męczeńskiej.
Wyższa szkoła optymizmu zbankrutowała.

I chyba pójdę na odwyk muzyczny, zainteresuję się cerowaniem skarpet i zrobię w końcu coś dla pożytku ogólnospołecznego. Ale zanim to nastąpi…

Wszystko co brytyjskie, oczojebne, świecące, wycinankowe, neonowe, new rave’owe, zyskuje w mej percepcji uznanie.