Miesięczne archiwum: Czerwiec 2012

Fikcja jest moim żywiołem

Miasto, które wzbudza we mnie najgorsze instynkty oraz doprowadza wszystkie nerwy do stanu czerwonośći? Odpowiedź brzmi: Siedlce. Omijać szerokim łukiem, szczególnie w soboty.

Z innej beczki… To moje kłamliwe serce powoduje że płaczę, czy po prostu naprawdę zbyt często się wzruszam i jestem za bardzo wrażliwa? Dopóki wybawia mnie to z kłopotów chyba nie chcę znać odpowiedzi.
Więc to jest wielki finał, crescendo końca. To jest szczęśliwe zakończenie, w którym zły gość schodzi i umiera.

Istotne. Bezcenne. Ulotne.

Uświadomiłam sobie dzisiaj, że najgorszą chorobą na świecie jest niemoc umysłowa i psychiczna. I nie chodzi mi tutaj o tzw. „krejzolstwo” wynikające z poczucia, że aby być zajebistym trzeba robić z siebie idiotę i sprzedajną małpę. Mam na myśli chorobę, stan kiedy tak naprawdę nie kontroluje się swojego zachowania oraz nie odróżniania się znaczenia zaistiałej sytuacji. Nie chciałabym doświadczyć takiej zapadłości na własnej skórze.

A tak poza tym dotarło do mnie to, że bez umiejętności sprawnego załatwiania spraw, znajomości oraz uprzejmości nie da się funkcjonować we współczesnym świecie. Co zapewne nie jest jakimś wielkim odkryciem, ale sam moment, kiedy dociera do Ciebie ten fakt, jest zaiste przełomowy i zmienia nastawienie do świata.

Po trzecie, i zarazem ostatnie, chciałabym rzec, iż pokonywanie długich dystansów myślowych ciągle sprawia mi wielką trudność. Mam okrutnie zabiedzoną szarą istotę mózgu odpowiedzialną za zapamiętywanie. Muszę to zmienić, tylko nie wiem jeszcze jak. Aczkolwiek dopisałam ten problem w rubryce „istotne” w kalendarzu, mam nadzieję, że nie zapomnę o tym postanowieniu :)