Miesięczne archiwum: Październik 2015

Odrobina magii

Chciałabym, żeby w PRAWDZIWYM życiu było więcej magicznych chwil. Takich małych przyjemnych szczegółów, które poprawiają nastrój.

Obudziłam się dzisiaj w złym humorze. Raz, że poprzedniego wieczora nie mogłam zasnąć, przekonana, że popsułam komputer, a dwa gdy już postanowiłam się otrząsnąć ze snu i zacząć funkcjonować, moja stopa nadziała się na leżący na podłodze ołówek. A więc wstałam, z przysłowiową dziurą w głowie i dosłowną dziurą w nodze.

Gdzieś po drodze był dzień, a potem był dalej dzień, ale zrobiło się ciemno. Po pracy poszłam z popsutym komputerem do serwisu. Było mi smutno, no bo tyle pieniędzy zainwestowałam w sprzęt a tu się popsuł nieborak. Kilkakrotnie próbowałam go reanimować, ale bezskutecznie. Wchodzę więc do serwisu i mówię: „Dzień dobry. Mam problem natury technologicznej. Komputer nie chce ze mną współpracować”. Wszystkie oczy dookoła zwróciły się w moją stronę. Wyciągam swojego MacBookaAir, włączam i mówię: „proszę zobaczyć, no nie działa!”. Pan serwisant nacisnął trzy klawisze i mówi do mnie: „ale co Pani konkretnie nie działa?”. Myślałam, że zakopię się pod ziemię. Na moje nieszczęście podłoga była cała w kafelkach. Cudowne uzdrowienie. Nie ogarniam tych technologii…

Byłam też na poczcie, a konkretnie uskuteczniłam najdziwniejszy pomysł jaki kiedykolwiek przyszedł mi do głowy. Naprawdę nie wiem skąd w mojej głowie bierze się tyle głupich pomysłów. A już zupełnie nie rozumiem dlaczego je realizuję.

A teraz słucham. Tylko muzyka trzyma mnie jeszcze w jednym kawałku.

Słodko-słony los

Dno. Tak się oczywiście tylko mówi, tymczasem gdyby można było naprawdę chodzić po dnie, to nie byłoby to takie złe.

Mniej więcej rok temu miałam okazję obejrzeć „Mommy” Xaviera Dolana. Do tej pory mam przed oczami scenę, w której jadący środkiem ulicy na deskorolce główny bohater rozpościera szeroko ręce sprawiając, że ekran uwalnia się z klaustrofobicznej formy kwadratu. Wszystko to dzieje się przy dźwiękach „Wonderwall” Oasis. W filmie był to jedyny moment pełnej radości i zadowolenia z życia. Na 2h20min filmu przypadły całe 4 minuty szczęścia.

Zupełnie jak w życiu…